Pokazywanie postów oznaczonych etykietą słówka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą słówka. Pokaż wszystkie posty

środa, 30 września 2015

Obrączka

Podczas przygotowywania obiadu zdjęłam obrączkę, żeby nie pokleiła mi się od mielonego mięsa. Misia przyniosła mi ją i pyta:
- Dlaczego zdjęłaś obrączkę?
- O, dziękuję, że mi ją przyniosłaś. Nie chciałam, żeby się pobrudziła od mięska, więc ją na chwilę zdjęłam.
- Ale ty nie możesz zdejmować, nikt z mojej rodziny nie może zdejmować obrączki, bo ja wtedy fejtnę*! O tak - tu Misia pokazała, jak będzie mdleć. Niestety nie dowiedziałam się, dlaczego miałaby mdleć na zdjęcie obrączki. Za to przez kolejne kilkanaście minut, po tym, jak dowiedziała się, że mówi się "zemdleję", a nie "fejtnę", demonstrowała mi swoje umiejętności w tej dziedzinie. Aktorką może być ;-)

*fejtnąć - od słowa faint, czyli zemdleć

środa, 1 lipca 2015

Butelka

Znalazłam właśnie kiedyś zapisane zdanie na temat butelki, która spadła Misi. Do szkoły nosi się butelkę z wodą do picia i o tejże butelce mowa. Oto jej słowa (Misi, nie butelki):
Coś likuje. Nie ma kraku, ale i tak coś likuje.
Oznacza to: Coś cieknie. Nie ma pęknięcia, ale i tak coś cieknie :-)

piątek, 5 czerwca 2015

O kocie zęby trzeba dbać.

Byliśmy w markecie na zakupach. Zatrzymaliśmy się z tatą Misi na szczycie alejki z pokarmem dla zwierząt debatując, czy warto skorzystać z aktualnej oferty na saszetki z jedzeniem dla naszego kota. Misia w tym czasie wbiegła w głąb alejki i wybrała jakieś opakowanie gryzaków do czyszczenia zębów dla psów. Włożyła tę torebeczkę do naszego wózka z zakupami, na co my zareagowaliśmy słowami:
- Kochanie, ale to nie jest dla kotów tylko dla psów. Jeśli chcesz, to wybierz chrupki do czyszczenia ząbków dla kotów. Nasz Dzikus zje tylko kocie jedzonko.
- Dobrze, ale musimy wziąć coś, bo ta Dzika Morda musi coś bajtać na czyste zęby.
  • Misia na naszego kota mówi "Dzika Morda" zamiast "Dzikus". Nie wiem skąd jej się to wzięło. 
  • bajtać oznacza gryźć. Zna słowo "gryźć", lecz widocznie tym razem wyleciało jej ono z głowy.

niedziela, 10 maja 2015

Gdy atakuje kot

Jak kot mnie atakuje, to to tak mi robi z moją balancją, że mi ona ucieka - powiedziała Misia podczas wdrapywania się na swoje piętrowe łóżko, podczas gdy nasz kocur machnął w jej kierunku łapą.

balancja = równowaga

piątek, 3 kwietnia 2015

Takie sytuacje...

Sytuacja nr 1.

- Mamo, mogę ci pomóc w spring klining (1)?
- W czym?
- No wiesz, wszystko łoszing na sparkling (2).

Sytuacja nr 2.

Misia podczas oglądania aktualnie ulubionej bajki wyprawia różne harce na łóżku.
Ja: Nie skacz po łóżku!
Misia: Ale ja aktuję (3)!

Sytuacja nr 3.

Barwimy pisanki. Misia pochlapała swoją sukienkę.
Ona: Muszę koniecznie Vanish Gold (4) pojuzować (5).

Sytuacja nr 4.

Misia nabrudziła na stole modeliną. Zabieram się za szorowanie stołu. Misiek na to:
- Daj! Daj! Ja to zrobię. Ale musisz mi dać spring kliner (6).



Objaśnienia

(1) wiosenne porządki
(2) mycie na błysk
(3) gram, odtwarzam rolę
(4) produkt reklamowany obecnie między innymi na dziecięcym (!) kanale telewizyjnym, którego nigdy w domu nie mieliśmy
(5) użyć
(6) prawdopodobnie chodziło jej o spay, którego używam do mycia blatów, stołu itp.

wtorek, 3 marca 2015

Brakujące słowa

Czasem, gdy rzadko używa się jakichś słów, zdarza się, że "wylatują" nam z głowy. A co ma powiedzieć dziecko, które dopiero uczy się tych słów? Misia uzupełnia sobie brakujące słownictwo angielskimi słowami "przerobionymi" na polskie. I nawet kilkukrotne poprawianie jej nie daje w niektórych wypadkach żadnego efektu, nadal mówi po swojemu.

W brytyjskich szkołach dzieci noszą ze sobą co dzień butelki z wodą do picia. Inne napoje są zakazane. Moje dziecko nie lubi wody i picie jej jest dla niej mało przyjemne. Żeby ją zachęcić, panie nauczycielki postawiły przed Misią zadanie, by przez pewien czas wypijała co dzień całą zawartość butelki, w nagrodę za co dostawać miała specjalną naklejkę - nagrodę nauczyciela. Bo, nie wiem, czy wiecie, ale w tutejszych szkołach dzieci są nagradzane naklejkami, które przykleja się do sweterka/sukienki, by wszyscy wiedzieli, że owe dziecko czymś się wyróżniło. Taki system naklejkowy działa zazwyczaj bardzo skutecznie. Przynajmniej, gdy się ma 6 lat... I Misia wypija tę wodę, by z dumą po powrocie ze szkoły zademonstrować pustą butelkę i naklejkę. 
Lecz wczoraj wydarzyła się tragedia. Stłukła się butelka! Podczas jazdy autobusem do szkoły, butelka sturlała się z miejsca przeznaczonego na bagaż ( w każdym miejskim autobusie jest takie miejsce, najczęściej za pierwszym z przodu siedzeniem) i roztrzaskała o podłogę tworząc efektowną fontannę. Misia, jak tylko się zorientowała, co się stało, wpadła w płacz tak żałosny, że się serce krajało. Próbowałam pocieszyć ją faktem, że w domu ma identyczną butelkę, a tego dnia będzie mogła pić wodę z kubka w szkole. Nie poskutkowało, bo akurat TA butelka, która się stłukła była jej ulubioną, a nie ta, która została w domu. A naprawdę, nie różnią się niczym. Poza tym, jak mówiło moje maleństwo, skoro nie ma butelki, to nie będzie mogła skomplicić zadania. Tego argumentu nie zdołałam pobić. A dziś już do szkoły wzięta była nowa butelka, która wróciła z niej zupełnie pusta.

Od jakiegoś czasu Misię interesuje z czego wszystko jest zrobione. Oczywistym dla niej jest, że parówki, które uwielbia, zrobione są z wieprzowiny, czyli ze świnki. Dziś na obiad było leczo z angielskimi kiełbaskami, które wyglądem przypominają nieco polską białą kiełbasę surową. Dyskutowaliśmy na temat składu naszego obiadu i nasza panna chcąc zabłysnąć swoją wiedzą powiedziała, że skoro te kiełbaski są z wieprzowiny, to są prawie takie same, jak jej parówki, tylko fata (fatter). Miała rację, kiełbaski rzeczywiście zrobiły się nieco grubsze w sosie :-)

A w ogóle, to gdy coś jest zrobione dokładnie tak, jak Misia chciała, gdy coś jej się podoba, to wcale nie jest to idealne. To jest perfektne!